Źle się rozpoczęło, lecz tak źle się nie zakończy

Obecny sezon, ze względu na skrócony okres przygotowawczy i wyjątkowo skondensowany terminarz, wywalał wiele lamentów na temat rzekomo zaniżonego poziomu gry. Sporo w tych narzekaniach było racji, bo trudno przypomnieć sobie, by kiedykolwiek w najlepszej lidze świata było tyle nietrafionych rzutów kelnerskich, głupich strat, odpuszczonych akcji w obronie. Jednak cztery miesiące, które minęły od startu sezonu zasadniczego pozwoliły większości zawodnikom garnąć się i do przystąpić do Playoffów w najwyższej formie. Dzięki temu, oraz dzięki obecności co najmniej pięciu drużyn (Bulls, Heat, Spurs, Thunder, Lakers, które mają realne szanse na zdobycie tytułu, tegoroczne rozgrywki posezonowe zapowiadają się wyjątkowo ciekawie. Jako, że Playoffy rozpoczynają się już w sobotę, nie przedłużamy i przedstawiamy jedynie słuszną zapowiedź pierwszej rundy!

Chicago Bulls – Philadelphia 76-ers

Jeszcze dwa miesiące temu Sixers byli jedną z  najbardziej ekscytujących drużyn w lidze, grali efektownie, szybko, prawie każdy gracz w rotacji wnosił coś do zespołu, a trener Doug Collins wydawał się jednym z faworytów do tytułu trenera roku. Od tamtej pory drużyna  z Philadelphii zanotowała jednak jeden z najgorszych bilansów pośród drużyn, które awansowały do Playoffów, Collins był kilkukrotnie wygwizdywany we własnej hali, a Sixers z trzeciego miejsca zsunęli się na ósme i niemal do końca musieli walczyć o udział w rozgrywkach posezonowych. Także Chicago prezentują się nieco słabiej niż na początku sezonu (choć u nich to jak przesiadka z Bentleya do Mercedesa, a w przypadku Sixers, jak z Volkswagena do Opla Corsy), ale w ich przypadku jest to spowodowane jedynie kontuzjami i powolnym powrotem do pełni formy Derricka Rose’a. Jednak nawet z Rosem grającym na 50 proc. swoich możliwości, Bulls powinni zmiażdżyć Sixers, mają bowiem przewagę na każdej niemal pozycji, lepszą ławkę rezerwowych i trenera. Gdyby Rose był całkiem zdrów, Bulls wygraliby pewnie do zera, a tak może im się zdarzyć jedna wpadka.

Typ Krytyki: Bulls 4-1

Miami Heat – New York Knicks

Mimo kłopotów ze zdrowiem Jeremy’ego Lina i wciąż niepewnej formy Amar’e Stoudamire’a, ta seria powinna być najciekawszą na wschodzie. Zdecydowanym faworytem wydają się Heat, jednak poza trójką LeBron – Wade – Bosh, Miami nie ma czym straszyć. Haslem, Chalmers, Cole, czy Battier mają przebłyski, ale trudno sobie wyobrazić, że przez całą serię zagrają na równym, w miarę wysokim poziomie. Heat wciąż, mimo intensywnych poszukiwań (Curry, Turiaf), nie maja żadnej siły pod koszem. Tymczasem w Nowym Jorku wielka dwójka Carmelo – Amar’e gra w kratkę (tzn. Carmelo gra w kratkę, Amar’e ma najgorszy sezon w karierze), ale pozostali gracze w rotacji wyrośli na najlepszą chyba, poza Chicago, ekipę wspierającą na wschodzie. Tyson Chandler rządzi w obronie i jest bardzo przydatny w ataku (najlepsza skuteczność z gry w całej lidze), Iman Shumpert i Landry Fields w przyszłości będą ocierać się o pierwsze piątki najlepszych obrońców ligi, Steve Novak rzuca za trzy najlepiej w karierze, a JR Smith, gdyby nie to, że dołączył do drużyny dopiero w lutym, mógłby być głównym rywalem dla Jamesa Hardena w walce o nagrodę dla najlepszego rezerwowego. Także Baron Davis pod koniec sezonu prezentował się już w miarę przyzwoicie, a jeśli do formy wróci Lin, Knicks mają ośmiu – dziewięciu konkretnych zawodników. To jednak wciąż za mało i choć ta seria nie będzie tak jednostronna jak ubiegłoroczne starcie Celtics – Knicks, LeBron z Wadem sterroryzują każdego obrońcę, a jeśli Amar’ego znów zaczną boleć plecy, Bosh zdemoluje go jak kiedyś Hakeem Olajuwon Davida Robinsona. Miami będą mieli duże kłopoty, ale dopiero w finale konferencji.

Typ krytyki : Heat 4-2

Indiana Pacers – Orlando Magic

Magic bez Dwighta Howarda są jak “Mad Men” bez Donalda Drapera – niby jest tam jeszcze kilka ciekawych postaci, ale całość nie ma tej klasy i jakości. Dlatego o tej serii im ciszej, tym lepiej. Magic nie są już tą drużyną, która, jak w 2009 czy 2010 roku,  nawet bez swojego lidera potrafiła masakrować rywali w pierwszych rundach Playoffów. Teraz nawet z Dwightem nie byliby faworytem w starciu z rozpędzoną Indianą, bez niego mogą obawiać się, że obiją kilka niechlubnych rekordów opisujących indolencję w ataku. O ile Pacers nie poczują się zbyt pewnie i nie zlekceważą osłabionego rywala, będzie to najkrótsza i najmniej ekscytująca seria w całej lidze.

Typ Krytyki: Pacers 4-0

Boston Celtics – Atlanta Hawks (przewaga własnego  parkietu Hawks)

Po parze Heat – Knicks, to starcie niedawnych finalistów z drużyną, która zawsze przegrywa w drugiej rundzie, powinno być drugim najciekawszym na wschodzie. Celtics mają doświadczenie i świadomość, że to ich ostatni sezon w tym składzie, dumnych weteranów, którzy nie zwykli odpadać tak szybko, trenera, który w tym sezonie pokazał, że nawet przy problemach kadrowych na miarę kancelarii prezydenta za czasów Lecha Kaczyńskiego potrafi wyczarować coś z niczego,  Hawks zaś chcieliby pewnie znowu przegrać w drugiej, a nie pierwszej rundzie. Dużo zależeć będzie od tego, czy Al Horford będzie mógł już grać i w jakiej formie jest po kontuzji, przez którą stracił cały niemal sezon, warto jednak pamiętać, że nawet bez niego skazywani na pożarcie Hawks potrafili zanotować czwarty bilans na wschodzie. Josh Smith miał sezon życia, Joe Johnson gra tak, że zasłużył na co najmniej połowę swojej absurdalnej pensji, Zaza Pachulia wydaje się być najlepszym rezerwowym (choć z przymusu grającym w pierwszej piątce) centrem w lidze, a trener Larry Drew, rotując poszatkowanym przez kontuzje składem, pokazał, że jest Tomem Thibodeau dla ubogich. Celtics to jednak klasa sama w sobie, a Rajon Rondo po przerwie na mecz gwiazd był chyba najlepszym rozgrywającym w lidze. To będzie jego seria, bo zarówno Jeff Teague, jak i Kirk Hinrich, będą wobec niego bezradni jak dietetycy wobec Borysa Diaw. Dlatego, choć będzie to najbardziej wyrównana seria w pierwszej rundzie, ostatecznie lepsi powinni okazać się Celtics. Co oczywiście będzie też zasługą klątwy Tracy’ego McGrady’ego.

Typ krytyki: Celtics 4-3

Zachód

San Antonio Spurs – Utah Jazz

Jeśli ktoś zastanawia się, czy nie dojdzie tu do powtórki z zeszłego sezonu, kiedy pierwsi po sezonie regularnym Spurs przegrali z ósmymi Grizzlies, powinien zadać sobie dwa pytania: 1- czy Manu Ginobili jest kontuzjowany?, 2 – czy w Jazz gra Zach Randolph? Odpowiedź na te dwa pytania jest taka sama jak na pierwsze, wszystko wydaje się więc jasne. Jazz mieli niezły koniec sezonu, a pod koszem wydają się najmocniejsi poza Lakers, ale nie mają ani takich indywidualności jak Spurs, ani takiego trenera, ani takiej ławki, ani nawet takich ambicji. Dla nich sam awans do Playoffów jest dużym sukcesem, dla Spurs wszystko poza mistrzostwem będzie mniejszym lub większym rozczarowaniem. Dlatego

Typ Krytyki: Spurs 4-2

Oklahoma City Thunder – Dallas Maverics

Nieczęsto zdarza się, by do powtórki finału konferencji sprzed roku dochodziło już w pierwszej rundzie następnych Playoffów. Nieczęsto zdarza się też jednak, by obrońcy tytułu pozbyli się po sezonie połowy składu, a ich najlepszy nowy zawodnik potraktował ich tak, jakby to ta suka go napuściła, żeby pieniądze wyłudzić. Dlatego, przy całym szacunku jaki należy się starszym ludziom, Jason Kidd, Jason Terry, Vince Carter i nawet Dirk Nowitzki nie mają szans w starciu z młodymi, głodnymi i pewnymi siebie zawodnikami Thunder. Może się to skończyć nawet takim pogromem, jaki młodzi Bulls zgotowali starcom z Heat w pierwszej rundzie 2007 roku, jednak Mavs nie są chyba aż tak wypaleni, jak tamten zespół Pata Rileya. Dlatego, choć ze dwa mecze powinni dać radę  wygrać, to jednak max, co może z nich być.

Typ Krytyki: Thunder 4-2

Los Angeles Lakers – Denver Nuggets

To starcie ciekawe z ideologicznego punktu widzenia, naprzeciw siebie stają bowiem drużyny o diametralnie odmiennej filozofii: skrajnie indywidualistyczni Lakers, których lider wrócił ostatnio do gry w stylu “sam sobie sterem i żeglarzem”  i Nuggets, wyznający za swoim trenerem zasadę “jednostka zerem, jednostka niczym”. Wiadomo, jak to starcie oceniłby Alexis de Tocqueville, jednak koszykówka to nie polityka, a Tocqueville to nie Charles Barkley, dlatego w tym przypadku to Lakers powinni być górą. Biorąc bowiem pod uwagę problemy z jakimi zmagali się w tym sezonie (odejście trenera wszech czasów, nieudany transfer Chrisa Paula, oddanie za darmo Lamara Odoma, kontuzje Kobego, zmiana taktyki, bunt Andrew Bynuma), zajęcie przez nich trzeciego miejsca w konferencji należy uznać za spory sukces. A że mecze w Playoffach wygrywają zazwyczaj indywidualności, trener Karl ze swoim Detroit 2004 dla ubogich nie bezie miał za dużo do powiedzenia.

Typ Krytyki: Lakers 4-2

Memphis Grizzlies – Los Angeles Clippers

Vince Carter przez wielu uważany jest za dunkera lepszego od Michaela Jordana, jednak pojedynek na pierścienie ten drugi wygrywa do zera. Obecny sezon pokazał, że podobnie może być z Blakiem Griffinem. Jego wsady nad Kendrickiem Perkinsem, czy Pau Gasolem, przeszły już do historii i pewnie znajda się w każdym zestawieniu najlepszych pak w historii, sukcesy drużynie przynosi to jednak raczej marne, w dodatku Griffin staje się coraz częściej obiektem brutalnych fauli, a wiadomo, że różnica między faulami w sezonie zasadniczym, a tymi w Playoffach jest ogromna jak brzuch Borysa Diaw (never gets old!). I choć Chris Paul grał w tym roku jak za najlepszych czasów w Nowym Orleanie, a Mo Williams, Kenyon Martin, Reggie Evans i nawet szalony Nick Young tworzą jedną z najmocniejszych ławek rezerwowych na zachodzie, na Grizzlies to wciąż za mało. Jeśli Zach Randolph włączy beast mode, który rok temu skłonił Kevna Duranta do nazwania go najlepszym silnym skrzydłowym w lidze, z Griffina popiół zostanie i nic więcej. Także Rudy Gay i Młody Gasol powinni robić z rywalami co im tylko przyjdzie do głowy. Paul będzie tak samo niszczył Mike’a Conleya, to jednak nie wystarczający argument, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Clippers grają bez trenera. To będzie ciekawa seria, ale Clippers muszą zatrudnić prawdziwego fachowca na ławkę, żeby dokonać czegokolwiek w Playoffach.

Typ Krytyki: Grizzlies 4-3

                                                                                                                                                                                                                                                                     TPB.

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: