Daily KATOWNIK-O-METER: 5/01/2012

Katownik nocy

Chris Bosh, ocena 4/5

Na Chrisa Bosha wylano w ostatnim roku niewiele mniej pomyj niż na LeBrona Jamesa. O ile jednak ten drugi w pełni sobie na to zasłużył stylem w  jakim rozstał się ze swoim poprzednim klubem, o tyle winy Bosha jest w tym mniej więcej tyle, ile winy premiera Tuska w katastrofie smoleńskiej. Chris, potomek jednej z najsympatyczniejszych kreskówkowych postaci w historii, podpisując kontrakt w Miami wiedział, że jemu przypadnie rola tego trzeciego i zgodził się na to w imię wyższych celów, czyli tytułów mistrzowskich. W nagrodę nowa wielka trójka była nazywana przez wielu szyderców Two and a half men, a sam Bosh piątym kołem u wozu. A on robił swoje, choć może nieco słabiej niż można było tego  oczekiwać. Jednak w pierwszym roku gry w Heat, kiedy Udonis Haslem przez cały niemal sezon leczył kontuzję, a LeBron konsekwentnie unikał gry tyłem do kosza, to Chris był jedyną podkoszową opcją w ataku Miami. W tym czasie wziął też ślub, stał się najbardziej stylowym zawodnikiem NBA, w wakacje ostro tyrał, dzięki czemu sezon rozpoczął o kilka kilogramów cięższy i zapowiadał, że w tym roku ma zamiar mieć średnie na poziomie 20/10. Początek sezonu miał przeciętny, ale mecz z Atlantą (która jako jedyna w lidze pokonała już wcześniej Heat) pokazał, że źródłem jego problemów jest to, jak bardzo Wade i James dominują w ataku Heat. Pod ich nieobecność Bosh przypomniał wszystkim jak to wyglądało w czasach Raptors. 33 punkty, 14 zbiórek, 5 asyst, dobra skuteczność z gry (14/27) i przede wszystkim zwycięstwo. To oczywiście tylko jedno spotkanie, ale trzeba przyznać, że Chris doskonale wykorzystał okazję, by odszczekać się prześladowcom z pańskiego dworu.

Kalecznik nocy

Troy Murphy, ocena -5/-5

Chociaż wczoraj odbyły się tylko cztery mecze, kandydatów do tytułu kalcznika nocy było co niemiara. Pół drużyny Dallas, Jeff Teague, czy Steve Blake. Jednak to czego “dokonał” Troy Murphy zapisze się w annałach jeśli nie koszykówki w ogóle, to przynajmniej tego sezonu. Przyrodni brat syna Walta Disneya w meczu przeciwko Portland pobił chyba wszelkie rekordy bezproduktywności; spędził na boisku 27 minut, w ciągu których zanotował zero punktów, zero asyst, zero przechwytów, oraz dwie zbiórki i jeden blok, oddając w całym spotkaniu jeden (JEDEN!!!!!!) rzut. Lamar Odom musi przewracać się w grobie widząc, że to w Murphym włodarze Lakers widzieli jego następce.

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: