Kto kogo (i dlaczego)?

Pierwsze mecze playoffów już jutro, brzmi więc właśnie ostatni dzwonek, po którym typowanie wyników pierwszej rundy nie będzie już nikogo obchodziło. A że bijemy się o złotą patelnię, do dzieła!

Wschód:

vs

PIMP kontra studenciak, czyli Chicago kontra Indiana

Odkąd w pierwszej rundzie gra się do czterech zwycięstw tylko raz drużynie z ósmego miejsca udało się wygrać serie z liderem konferencji (Golden State z Dallas w 2007 roku). Indiana nie będzie drugą, bo dostała się do playoffów tylko dzięki temu, że poza pierwszymi siedmioma drużynami wschód jest wciąż dużo słabszy od zachodu. Największym atutem drużyny debiutanta Franka Vogela jest obrona, w której Pacers są na szóstym miejscu w lidze.  Największym atutem drużyny debiutanta Thoma Thibodeau (poza posiadaniem najlepszego zawodnika w lidze, najlepszego trenera sezonu, najlepszego podkoszowego duetu na wschodzie i najlepszego Sudańczyka w NBA) jest obrona, w której Bulls są na pierwszym miejscu w lidze.

Typ KK: Chicago 4-1

vs

Tyracz kontra tyracz, czyli Miami versus Philadelphia

Miami wciąż jeszcze nie grają tak dobrze, jak  Jeff van Gundy oczekiwał  jak niektórzy oczekiwali, a pod koszem mają dziurę głębszą od Rowu Mariańskiego, ale akurat w serii z Philadephią nie będzie to miało znaczenia, ponieważ LeBron i Wade są warci więcej niż cała drużyna Sixers. I choć Andre Iguodala wyrósł na być może najlepszego obwodowego obrońcę w lidze, na dwójkę z Miami to wciąż za mało. Z kolei uciekinier z Parku Jurajskiego z Kanady będzie w tej serii katował,  bo pilnować go będzie stary i wolny Elton Brand (który zaliczył niezły sezon regularny, ale co z tego). Nawet przewaga 127 lat doświadczenia, którą Doug Collins ma nad Erikiem Spoelstrą nie będzie tu miała znaczenia.

Typ KK: Miami 4-1

vs

Człowiek-Gatorade kontra Człowiek-Pringles, czyli Boston kontra New York

W serii, w której jedna z drużyn gra w obronie i w ataku, a druga tylko w ataku, wynik może być tylko jeden. No, chyba że w tej drugiej gra dwóch z pięciu najlepszych strzelców w lidze. Amar’e i Carmelo są w stanie wygrać w pojedynkę po jednym meczu. Tak też się stanie, tym bardziej, że Boston nie jest w tej chwili w najlepszej formie. Jednak przewaga doświadczenia, siły podkoszowej, oraz fakt, że Knicks grają bez trenera, przemawiają za wicemistrzami NBA.

Typ KK: Boston 4-2

vs

Szalony chemik kontra fan chemii, czyli Atlanta kontra Orlando

Al Horford jest jednym z niewielu zawodników, który w teorii może podjąć walkę z Dwightem Howardem. Od teorii do praktyki jednak daleko, co pokazały ubiegłoroczne playoffy. Wtedy Orlando zrobiło z Atlantą to, co podobno rząd światowy chce zrobić z Polską, czyli dokonało jej całkowitej anihilacji. W tym roku nie powinno się to powtórzyć, bo drużyna z Florydy zrobiła krok wstecz. Ponieważ jednak drużyna z Georgii nie zrobiła kroku wprzód, różnica między tegorocznym a poprzednim wynikiem nie będzie tak wielka.

Typ KK: Orlando 4-2 (4-3 jeśli Dwight zostanie zawieszony na jeden  z meczów za kolejne przewinienie techniczne).

Zachód:

vs

Suchar kontra pączek, czyli San Antonio kontra Memphis

Spurs marzą o czwartym tytule w ostatnich ośmiu latach, Grizllies cieszą się z trzecich playoffów w ostatnich 763 latach. Obydwie drużyny osiągnęły w tym roku dużo więcej niż można się było po nich spodziewać przed sezonem, ale na tym podobieństwa się kończą. Spurs przeważają pod każdym względem, a na niekorzyść Grizllies działa dodatkowo brak kontuzjowanego Rudy’ego Gaya. Pod nieobecność Gaya liderem drużyny stał się Zach Randolph, który jako jedyny zawodnik w NBA zaliczył właśnie drugi sezon z rzędu ze średnimi na poziomi 20-10. Zapewni mu to nowy, wysoki kontrakt, ale nie oznacza, że jest już lepszy od Tima Duncana. Nie jest, o czym on sam i wszyscy fani drużyny z miasta Elvisa Presleya przekonają się już za półtora tygodnia.

Typ KK: San Antonio 4-1

vs

Człowiek bez kolan kontra człowiek z jednym kolanem, czyli Los Angeles Lakers kontra New Orleans

Kontuzja Andrew Bynuma nie jest podobno tak groźna, jak można się było spodziewać obawiać. To dobra wiadomość dla drużyny z miasta aniołów, ale znaczenie będzie mieć dopiero w drugiej rundzie. W pierwszej bowiem pozbawiona kolejnego człowieka bez kolana, Davida Westa, drużyna z miasta huraganu Katrina nie będzie w stanie rzucić wyzwania obrońcom tytułu. Carl Landry i Emeka Okafor mogliby pewnie postraszyć podkoszowych wirtuozów z Miami, czyli Juwana Howarda i Erica Dampiera, ale przy Pau Gasolu i Lamarze Odomie nie zaistnieją. Chris Paul poniszczy trochę Dereka Fishera, ale będzie to tylko sztuka dla sztuki, bo Lakersi są po prostu dużo, dużo, dużo lepsi.

Typ KK: Los Angeles Lakers 4-1

vs

Jim Carrey kontra Richard Pryor, czyli Dallas kontra Portland

Ta seria zapowiada się na najbardziej wyrównaną i to nie tylko dlatego, ze Dallas od pięciu lat umierają w playoffach, a Portland po przebrnięciu kolejnego znaczonego kontuzjami sezonu są na fali wznoszącej. Potencjał drużyn jest tu najbardziej zbilansowany, a poszczególne match-upy (Dirk vs Aldridge, JKidd vs Andre Miller, Tyson Chandla’ vs Marcus Camby, Jason Terry vs Wesley Matthews) najbardziej frapujące. Mimo wszystko Mavs wydają się mocniejsi i choć Dirk nie raz już udowodnił, że bycie liderem w playoffach nie jest jego ulubionym zajęciem, ma jednak 10 lat doświadczenia przewagi nad LaMarcusem Aldridgem. Poza tym dla Dallas jest to czwarty z rzędu sezon ostatniej szansy, co oznacza, że w tym roku przejdą pierwszą rundę, by odpaść gładko  w drugiej z Lakersami. Trochę im to jednak zajmie, dlatego

Typ KK: Dallas 4-3

vs

Latający karzeł kontra latający gangster, czyli Oklahoma City kontra Denver

Trener Denver, George Karl, powiedział tydzień temu, że wolałby grać z Dallas niż z Oklahomą, czemu trudno się dziwić. Ponieważ jednak “życie to nie zawsze droga, na niej róże”, sierotom po Carmelo Anthonym przyjdzie się zmierzyć z ekipą przyszłości, która po dodaniu do składu Kendricka Perkinsa, wydaje się być drużyną kompletną. Denver jednak są tegoroczną wersją Detroit Pistons z sezonu 2003/04. Tak jak ówcześni mistrzowie nie mają w składzie megagwiazd, ale na każdej pozycji po dwóch solidnych zawodników z górnej półki. Nene to jednak nie Ben Wallace, a Ty Lawson to nie (o ironio) Chauncey Billups, dlatego przygoda szalonej gromady z Gór Skalistych nie będzie miała tak szczęśliwego zakończenia. Trochę jednak Oklahomę nadgryzą, tak więc

Typ KK: Oklahoma City 4-2

TPB.

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: