Daily KATOWNIK-O-METER: 29/03/2011

Katownik Nocy

Kevin Durant, ocena 4/5

Umarł król, niech żyje król! Dokładnie tej samej nocy, kiedy samozwańczy monarcha po raz wtóry w swej haniebnej historii wrócił na stare włości, okazało się, że król jest nagi, a nowe szaty cesarza przyodział młody książę. Gdyby wczorajsza historia została zekranizowana, musiałaby chyba nosić tytuł “Książę i żebrak”, bo innych słów by opisać panów Duranta i Jamesa nie mam. Przepraszam, że marnuję litery na LeBrona tutaj, podczas gdy powinienem opisywać występ Kevina, ale obiecuję, że nie zajmie to zbyt wiele miejsca i zaraz wrócę do meritum. Pamiętacie kiedy po The Decision James pytał “Should I accept my role as a villain?”? Po grudniowym starciu starej i nowej drużyny LeBrona Reggie Miller odpowiedział na to pytanie twierdząco, bowiem najwyraźniej tym, co czyni Wybrańca wybrańcem jest zdolność przekuwania złych emocji skierowanych w jego stronę (zapomniał dodać, że prowokowanych jest żałosnym zachowaniem) na wybitne występy czysto koszykarskie. Ja pokusiłbym się o stwierdzenie, że po tym co pokazał wczoraj (ucieczka przed odpowiedzialnością zarówno przed meczem jak i w trakcie) my powinniśmy zaakceptować jego rolę, jako gówno i zapomnieć o ideałach kalokagatii. Całe szczęście, że nagroda MVP trafia nie do zawodnika najlepszego, ale najbardziej wartościowego. Wczorajsze triple-double LeBitch było bardziej beznadziejne niż to, które w zeszłym tygodniu zaliczył Javale McGee – 12 asyst zawdzięcza nie dobremu przeglądowi pola, lecz niechętnemu oddawaniu rzutów i rzucaniu odpowiedzialności na innych. A Durant poza tym, że zaczyna pokazywać niezłe umiejętności obronne, miał 39 punktów (13/23 z gry, w tym 3/5 za trzy), 6 zbiórek, 5 asyst, przechwyt, blok i 2 straty w wygranym po dogrywce spotkaniu z Warriors.

Anty-Katownik Nocy

Chris Bosh, ocena -4,5/-5

Nie tylko Jamesa powinniśmy winić za wczorajszą porażkę. Całe, dosłownie całe Cleveland (włączając w to kibiców) stanęło na wysokości zadania. W przeciwieństwie do Heat. Wszyscy wiemy jak słabi są Kawalerzyści w tym sezonie i jakie runy potrafią serwować panowie z South Beach. Jednak wczoraj, gdy zobaczyłem 2 bloki w jednej akcji na Chrisie Boshu poczułem, że nie tylko Cavaliers CHCĄ ten mecz wygrać, ale również Heat niekoniecznie chce się z nimi męczyć. LeBron pokazał, że żaden z niego lider, a Bosh że nie zasługuje na bycie częścią Trójki (czy nazwiemy ją wielką czy jakąkolwiek inną). Może i ciężko jest okazjonalnie grać centra, kiedy jest się skrzydłowym, ale zdobyć tylko JEDNĄ zbiórkę W OBRONIE przeciwko NAJGORSZEJ drużynie w lidze?! Kończę, bo mi ciśnienie skacze – Chris zakończył to spotkanie z 10 punktami (5/14 z gry), 4 zbiórkami i 4 asystami, stratą i blokiem. Dodatkowo sam został zablokowany 4 (!) razy. Karma faktycznie is a bitch i warto było czekać żeby nam o tym przypomniała!

bjb

 

PS. Pamiętacie “Chłopców z placu broni”? Tam największą hańbą, jakiej doświadczył Nemeczek było zapisanie jego imienia mała literą. Nie mówię, żeby od razu LeBrona karać, bo bardziej mnie obchodzi ortograficzna poprawność niż jego losy, ale może warto w jakiś sposób zaznaczyć, że nie godzimy się na pewne typy zachowań?

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: