Daily KATOWNIK-O-METER: 25/03/2011

Katownik Nocy

Dwyane Wade, ocena 4,5/5

W piątkową noc Wade był zdecydowanie najlepszy i z tak rozpędzonym liderem Heat mogą poważniej myśleć o mistrzostwie. Patrząc na statystyki widać, że nieco pomogli panowie James (32/10) i Bosh (20/10) ale oglądając spotkanie widać było (a raczej nie było – bo taki jest szybki) tylko The Flasha! Miami wygrało z Philapelphią, z którą prawdopodobnie spotkają się w pierwszej rundzie playoff. Doug Collins będzie musiał mocno zastanowić się nad taktyką na tę serię biorąc pod uwagę jak wyśrubowany poziom zaprezentował Dwyane. Zdobył bowiem najwięcej punktów w meczu – 39 (przy skuteczności niecałych 60%), zebrał najwięcej piłek – 11 (w tym 4 z atakowanej tablicy), asystował najczęściej, bo aż 8 razy (tym samym był niesamowicie blisko bardzo imponującego triple-double). To jednak nie wszystko: poza tym miał najwięcej przechwytów w meczu (3) i zaliczył największą ilość bloków (5!). Punktował bezlitośnie pod koniec meczu, kiedy wynik był na styku. Niech ktoś teraz powie, że to nie jego drużyna!

Any-Katownik Meczu

Tracy McGrady, ocena -2/-5

Na wyżej zamieszczonym zdjęciu widać idealnie, co robi pan McGrady. Niby ubrany jest jak koszykarz i niby gotowy jest do gry, jednak czegoś brakuje. Tym czymś – poza oczywiście chęcią do pracy, bo talentu mu raczej nigdy nie brakowało – jest  życie. Wygląda to tak, jakby Tracy podpisał pakt z diabłem, na mocy którego miał dostać supertalent, na który nie będzie musiał wcale pracować (przy okazji poprosił o trochę dla kuzyna). Najwyraźniej wszystkie playoffowe przegrane były tylko uwerturą do piekła, jakiego i my i sam T-Mac musimy doświadczać co wieczór patrząc na jego występy w Detroit. Bo czyż nie kraje się serce, kiedy widzimy że gracz, który potrafił rzucić 13 punktów w pół minuty, zdobywa zaledwie 2 (1 celny na 5) grając ponad 20 minut jako zawodnik pierwszej piątki? I do tego zalicza raptem jedną zbiórkę i 2 straty! Apeluję do generalnych managerów Pistons i Suns: “Free the cousins!”. Panów McGrady’ego i Cartera wolimy oglądać w garniturach na trybunach niż na boisku, a jeśli za nimi zatęsknimy, mamy zawsze youtube’a i ich nieśmiertelne highlightsy!

 

bjb

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: