I’m HOT, you’re NOT! Część druga – kocury

Czyli jednorazowy, subiektywny przegląd koszykarskich stylówek. Nie będzie komentarzy butów, ciuchów, ani innych pierdół. Wyłącznie moje impresje, dotyczące tego, jak gracze prezentują się na parkiecie. Pierwsza piątka kozackich stylów:

1. Andris Biedrins

Historia Andrisa przypomina trochę losy Andreia Kirilenki jeżeli chodzi o przemiany. Różnica jest taka, że Andris wkraczając w świat wielkiej koszykówki nie był anonimowy. Nie wszyscy o tym wiedzą, ale zanim zaczął grać w koszykówkę był gwiazdą boysbandu. Zespół nagrał tylko jedna piosenkę, która okazała się być ogólnoświatowym hitem na miarę Dragostea Din Tei lub Barbary Steisand. W momencie rozpoczęcia profesjonalnej kariery koszykarskiej w Stanach biedny Andris, artystyczna dusza, nie mógł eksperymentować z imagem, gdyż obowiązywał go kontrakt z dawnego zespołu muzycznego dotyczący wizerunku grzecznego chłopca. Gdy ów kontrakt stracił ważność Łotysz mógł wreszcie fryzurą wyrazić zażyłość, jaka łączyła go z Tomkiem Hajto, którego poznał w pewnym gejsza-barze na Mundialu w Korei i Japonii w 2002 roku. 3 lata musiał czekać, aby wreszcie móc razem z Tomkiem i innymi reprezentantami Kwiatu Polskiego Melanżu Futbolu nałożyć na włosy brylantynę (jak każdy normalny, elegancki człowiek) i uderzyć w klabing. W kuluarach krążą głosy, że również pan Perszing miał swój wkład w kreację Andrisa.

Oto wersja meczowa:

oraz wyjściowa.

Lata mijały, a drogi łotewskiego koszykarza i polskich piłkarzy i mafiozów zaczęły się rozchodzić. Andris postanowił skończyć liceum, co bardzo nie spodobało się Jackowi Wiśniewskiemu (tylko oficjalnie poza kadrą). To właśnie w szkole Biedrins poznał Leszka Balcerowicza, z którym od razu złapał wspólny język. Gdy tylko dostał stypendium i czerwony pasek, postanowił dać temu wyraz kolejną fryzurą.

Tajemnicą poliszynela jest, że to Leszek namówił go na zmianę fryzury. Argumentował faktem, że wystarczy tylko założyć rejbany-zerówki i można wbić do każdego klubu w stylówce na nerda.

2. James Harden

Człowiek-broda. Możecie myśleć, że życie osoby, która wygrała prestiżowy zarostowy pojedynek z Baronem Davisem usłane jest różami – w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Położnik przyjmujący poród dziecka Pani Harden spędził 3 dni w Garwolinie po tym, co przeżył. To dlatego, że przed pojawieniem się noworodka i łożyska, mama Jamesa urodziła jego brodę. Zawodnik Ohlahoma City przeżył prawdziwą szkołę życia, kiedy musiał nauczyć się jak się golić już trzeciego dnia życia! I od razu od zgolenia miał dwudniowy zarost! Wszyscy wiemy jak paskudne są dzieci w wieku szkolnym, bezlitośnie wyśmieją każdą inność. James jako wybryk natury w każdym środowisku był outsiderem. W wieku 13 lat ortodonci zaordynowali mu specjalny aparat korygujący zgryz – tak silnie zniekształcała go broda.

Nikt nie wie jak to się stało, że Jamesowi udało się okiełznać swoją szaloną brodę i jakoś z tym żyć. Mówiąc zupełnie poważnie, Harden jest jedynym z niewielu świeżaków w NBA, którzy bez pomocy stylistów potrafią się jakoś ubrać. Poniżej kolejna próbka.

Wieść gminna niesie, że James zaczął nosić okulary, muszki i pulowerowe kardigany, gdy dowiedział się, że Biedrins dostał stypendium…

3. Brian Cardinal

Brian to prawdziwy koszykarski fenomen. Przede wszystkim ma 10 palców, poza tym – ciężko powiedzieć.  Koledzy z Dallas przezywają go Ben, w nawiązaniu do Benjamina Buttona. Żart polega na tym, że nikt nie wie ile tak naprawdę ma lat. Alexis Ajinca, z którym Cardinal notorycznie spędza razem czas na ławce Mavericks twierdzi, że słyszał od Briana o jego pojedynku one-on-one z Jamesem Naismithem.  Kolejny kolega z aktualnej drużyny, jeden z szybszych ludzi świata, Rodrigue Beaubois również stroił sobie żarty z leciwego centra. Powiedział kiedyś w wywiadzie dla Życia Warszawy, że Brian jest tak stary, że często usypia podczas meczów. Tego nie wiemy, ale udokumentowane są przypadki, kiedy ziewa, będąc na parkiecie.

Miejsce w naszym rankingu pan Brian zawdzięcza swojemu profesjonalnemu podejściu do sportu i życia – ten człowiek naprawdę o siebie dba. Kto z was nie chciałby tak wyglądać w wieku stu lat?

4. Luke Harangody

Kto by pomyślał, że taki grzeczny chłopiec ze zdjęcia powyżej odważy się na tak odpowiedzialną misję… Rok przez wybraniem go w drafcie przez Boston Celtics, otrzymał anonim zapraszający go na spotkanie na bostońskim cmentarzu. Z początku wahał się, jednak od czasu kiedy nie pocałował tej dziewczyny na balu, obiecał sobie, że już zawsze będzie żył chwilą. Okazało się, że zaproszony został na spotkanie grupy Obrońców Białości. Jakby tego było mało trafił mu się najbardziej prestiżowy oddział – ten zorganizowany wokół Celtics, drużyny z najdłuższą tradycją białych dryblasów w za krótkich spodenkach. Stowarzyszenie to założył Brian Cardinal w 1892 roku (czyli rok po wymyśleniu koszykówki i pamiętnym pojedynku z Naismithem), aktualnie prezydenturę po Chrisie Mullinie przejął Greg Ostertag. Jedynym punktem statutowym organizacji Obrońców Białości jest bycie białym koszykarzem i posiadanie fryzury nawiązującej stylistyką do chlubnych czasów apartheidu. Chris zaproponował mu podpisanie cyrografu – miejsce w NBA w zamian za pełną kontrolę stylówy przez stowarzyszenie. Dwa dni później zrobiono to zdjęcie.

Rok później, już z wygolonymi bokami, Luke spełnił swoje największe marzenie – siedział na ławce Celtów. Kiedy zdarzało mu się zagrać, z dumą reprezentował ideały stowarzyszenia (którego od przyszłego sezonu ma być skarbnikiem!).

5. Chris Andersen

Żarty żartami, ale to jest prawdziwa stylówa pełną gębą! Komentarz wydaje się zbędny więc ograniczę się do minimum. Zaczęło się niewinnie, od inspiracji The Crazy Town…

Gdy wróciła moda na grunge, Chris odświeżył swój look na Kurta Cobaina…

Jednak gdy tylko dowiedział się o stypendium naukowym Biedrinsa pogratulował mu w charakterystyczny dla siebie sposób…

I sam postanowił pójść do szkoły. Tam jednak drugiego dnia jako pierwszy usnął na akademikowym melanżu i skończyło się to w taki sposób:

Pod względem pomysłów na autokreację Chris bije wszystkich na głowę, dlatego własnie w 2009 został uhonorowany nagrodą Dos Equis’ Most Interesting Man In The World. Ciekawi jesteście co jeszcze wymyśli? Stay thirsty, my friends…

 

bjb

  1. No trackbacks yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: